- Ile to zajmie? - zapytała mama, parkując samochód pod salonem Rosy.
- Końcówki i suszenie. Najwyżej pół godziny. Możesz pójść ze mną, lub poczekać w kawiarni - odpowiedziałam.
- Nie, zajrzę do Carmelli. To raptem dwie przecznice dalej. Wpadnij po mnie, gdy będziesz gotowa. Afera jest. Syn nie chce się żenić.
- Nie chce? - spytałam zdziwiona. - A termin ślubu już wyznaczony.
- No widzisz. Odechciało mu się. Zresztą, kto wie, czy nie ma racji. Carmella też jest tego zdania, bo w głebi duszy żal Vita dla Germany. Dziewczę zaborcze. Wybuchowe.
- Wiem, wiem. Słyszałam od Rosarii. Ponoć rzuciła się na niego, gdy chciał wyjechać z pracodawcą.
- Nie tylko wtedy. Spoliczkowała go przy ludziach, bo "maślanymi oczami wodził za turystkami".
- Taki z niego Casanova?
- Nie. To porządny facet. Był zakochany i świata poza Germaną nie widział. Teraz go widzi raczej bez niej.
- Może się jeszcze dogadają - westchnęłam i pomachałam do Rosy stojącej w drzwiach salonu.
Pół godziny później pukałam do drzwi mieszkania Carmelli. Otworzyła Germana. Wysoka brunetka z mocno wycieniowaną, krótką czupryną nieskazitelnie prostych włosów.
- A co ty masz na głowie? - spytała zdziwiona. - Od kiedy nosisz takie loki?
- Od urodzenia, ale zazwyczaj prostuję. Dziewczyny wysuszyły mi włosy suszarką z dyfuzorem. Nie miałam czasu na prostowanie - odpowiedziałam, wchodząc do środka.
- Vito, spójrz tylko na jej fryzurę. Jak baran, daję słowo - stwierdziła, wskazując z odrazą na moją głowę.
- Ależ Germana, Marta wygląda fajnie. Zazdroszczę jej tych loków - odparła Carmella, jej przyszła teściowa. Vito siedział obok mojej mamy i uśmiechał się zażenowany.
- Czyli co, prostujesz? - Germana drążyła temat.
- Prostuję, albo nie. Zależnie od humoru - byłam już lekko poirytowana zachowaniem dziewczyny.
- Gdy są wyprostowane, to jak długo utrzymują się w tym stanie?
- Do następnego mycia. Chyba, że jest w powietrzu para, albo pada deszcz - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Och! Wyobraźcie sobie dziewczynę z pięknymi, prostymi włosami, która umawia się z chłopakiem.
Nagle, na spacerze zaskakuje ich deszcz. I co? Z pięknych, prostych włosów robią się loki. Masakra jakaś. I przekręt. Chłopak czuje się oszukany.
- Oszukany? - zdziwił się Vito. - Chyba zachwycony! Jak świat światem kobiety kręcą włosy, żeby podobać się mężczyznom.
Germana pochyliła głowę i mamrotała coś pod nosem. Nie zrozumiałam słów, ale siedząca wtedy bliżej mama, powtórzyła mi w samochodzie:
- Niech to czupiradło czym prędzej się wynosi.
- Tak powiedziała? Mamo, jestem mężatką, mam dzieci. Nie mam zamiaru z nią konkurować.
- Krzywiła się nawet na mnie - roześmiała się mama.
- Ty to zupełnie co innego. Jesteś wolna i do wzięcia. Nie jakieś tam czupiradło, jak ja - podsumowałam ze śmiechem.
Zaplanowany ślub się nie odbył, ale nie było skandalu.
Germana opuściła miasteczko. Zdaje się, że nikt za nią nie tęskni.
10 lat temu
Loki są cudne! Zawsze o nich marzyłam :). A wspomniana Germana ... dobrze, że sobie poszła precz:). Tu sporo jest kobiet, które bardzo obcesowo krytykują inne w twarz lub popadają w przesadny zachwyt. A czy na Sycylii panuje opinia jakoby kręcone włosy i śniada cera były mniej warte niż włosy proste i cera blada? Bo w Jordanii nader często spotkałam się właśnie z takim podejściem: "ładne dziecko, ale jakie ma okropne te włosy" ... bo (wg mnie przepiękne) spiralki ... "ładna kobieta, ale taka ciemna" ...
OdpowiedzUsuńA ja ich zawsze nie cierpiałam:) Po myciu to są być może loki, ale po chwili - okropne siano nie do ogarnięcia.
OdpowiedzUsuńKręcone włosy, to niestety włosy bardzo suche. Trzeba wiele zachodu, żeby je ujarzmić.
Zrobiłam zdjęcie z moimi spiralkami. Prześlę je Tobie na maila, żebyś miała pogląd, jak może wyglądać nieujarzmiona czupryna:) Naprawdę, nie jest to powód do marzeń.
Prześlę jutro, bo robiłam fotkę w galerii męża, a będę tam dopiero wieczorem.
Jeśli zaś chodzi o Sycylię - mentalność tutejszych kobiet nie różni się zbytnio od kobiet arabskich.
Ogólnie - kto jaśniejszy, ten lepszy, ładniejszy i będzie miał większe powodzenie. Ludzie o oliwkowej, ciemnej karnacji są piękni moim zdaniem, ale nie przekłada się to, niestety, na tutejsze poczucie estetyki.
To wielki, dziedziczony przez lata kompleks i bardzo boleję,że wciąż istnieje.
Kobieta o cudownych, starogreckich, arabskich -północno-afrykańskich rysach i ciemnej cerze, nie ma szans w porównaniu z jasnolicą, jasnowłosą dziewczyną niewielkiej urody.
Loki posiada tu większość kobiet.
Dzisiejsze Sycylijki, to przecież potomkinie Afrykanek.
Loki i długie, ciemne włosy to tutaj codzienność.
Nie zrobi tu furory żadna Europejka z piękną, czupryną, chyba,że włosy i cera są jasne.
Moja córeczka urodziła się jaśniuteńką blondynką.
Pielgrzymki szpitalne ściągały, żeby ją oglądać.
Zamiast usłyszeć w pierwszej chwili od lekarzy, że dziecko jest całe i zdrowe, ja usłyszałam słowa zachwytu, że córka jest blondynką:)
Marto - zdjęcie? super! Czekam przebierając nogami:). Proste włosy są miękkie i są po umyciu ok, ale chwile potem robią się klapnięte na leluję - ugh nie cierpię. No chyba, że się ma włosy proste, super gęste i sztywne jak druty jednocześnie, co to ułożone raz na tydzień - trzymają fason - a no to ok:).
OdpowiedzUsuńNo więc Sycylijki mają tak jak Jordanki: naprawdę nieciekawej urody jasna twarz wygra ze śniadą pięknością - ja tu niezłomnie obalam ten stereotyp:). Kiedy zbliżał się termin mojego porodu - kobiety mówiły: oby się tylko dziecko podało w ciebie (czytaj: żeby miało jasną karnację) i wznosiły dłonie ku niebu ... no i wymodliły (mimo, że zapewniałam, że jak urodzę śniade dziecko to będę się bardzo cieszyć) - Ammar ma jasną karnację, chociaż nie aż tak okrutnie bladą (na szczęście) jak ja, no i oczywiście budzi powszechny zachwyt (jest ładnym dzieciem, ale założę się, że budziłby go, gdyby był jasnej karnacji paskudkiem). Włoski ma "w pół drogi" ani nie smolisto-czarne sprężynki, ani nie blond - kasztanowe proste i sztywne jak druty i bardzo gęste, czym oczywiście robi furorę - nie ma takiej dłoni, która by go nie pogłaskała po włosach i twarzy, takich ust, które nie powiedziały by - och jakie piękne dziecko, aż się boję pomyśleć co by było, gdyby miał blond włosy i błękitne oczy ;).
Krecone wlosy sa piekne i zawsze o takich marzylam, jednak niesamowicie trudne w pielegnacji. Wiem, bo moja corka ma bardzo krecone loki, czasami to jej wspolczuje, ilez ona sie nawscieka. Ostatnio zrobila sobie "zabieg" u fryzjera- nalozono jej jakis produkt na bazie naturalnego czegos tam i wlosy sa bardziej miekkie mniej puszyste, za to piekne delikatne loki, latwiejsze do czesania.
OdpowiedzUsuńDobrze, ze chlopak zorientowal sie przed slubem ;)
Super się Ciebie czyta! :)
OdpowiedzUsuńCo do różnic w gustach w różnych kulturach to tak właśnie jest jak pisałyście,kanonem piękna w każdym kraju zazwyczaj jest odwrotność powszechnych w danym kraju rysów i kolorów.
Ja się wrodziłam w mamę,niebieskie oczy,blond proste włosy,Polskie geny wygrały.W Jordanii mi koleżanki zazdrościły,a ja zazdrościłam im ich gęstych loków.
Jednak moje dzieci które mają tylko 1/4 polskiej krwi i 3/4 arabskiej mają już typowo arabską urodę z kręconymi włosami włącznie.Zresztą takie mi się śniły zanim je urodziłam :) i bardzo się z tego cieszę.
Kiedy byłam w Jordanii (wtedy mieliśmy tylko Adasia) Alia była jeszcze w moim brzuchu :)wszystkie kobiety mi życzyły żeby chociaż moja córka wrodziła się we mnie. Urodziłam Alię w Polsce.W szpitalu zrobiła furorę,co za włosy!!! wszyscy się zachwycali..miała gęste włosy,choć wtedy jeszcze gładkie jak jedwab.Nawet zrobiono jej zdjęcie do lokalnej gazety :)
Teraz ma na głowie burzę czarnych loków,fakt trudno je ujarzmić,ale wszyscy się za nią oglądają i podziwiają jej niesamowite włosy.
Jakoś teraz ja zupełnie odstaje od mojej rodzinki :) może powinnam się przefarbować.
Marto - już się dość długo zbieram, żeby napisać, ale nie chcę być posądzona o nadmierne wścibstwo więc się powstrzymuję, ale jednak nie wytrzymam ... tak intensywnie wystartowałaś i nagle nieoczekiwanie zniknęłaś ... brakuje mi bardzo Twoich tekstów, ale przyznam, że też po prostu się martwię, no bo właśnie tak nagle ... mam nadzieje, że np. wyjechałaś w jakąś jedną ze swoich niesamowitych podróży i, że niedługo wrócisz pełna tematów na nowe wspaniałe posty ..., mam nadzieję, że to nagłe zniknięcie to nic ... czekam ...
OdpowiedzUsuńNo właśnie czekam na kolejne notki a tu cisza..
OdpowiedzUsuńPrzyłączam się do zmartwionej mamy Ammara.. odezwij się proszę.
Ja tez tu zagladam..... i tesknie.
OdpowiedzUsuńMała Mi
Już jestem z powrotem.
OdpowiedzUsuńMój synek zachorował, czekałam na wyniki.
Na szczęście wszystko ok, więc będę pisać dalej.
Dziękuję Wam najpiękniej za wpisy i pamięć:)
Ja tez nie moglam sie doczekac nowych postow.. mam nadzieje, ze wszystko u Ciebie ok... pozdrawiam
OdpowiedzUsuńKika
Marto, ciesze sie bardzo, ze wyniki wyszly dobre. Duzo zdrowia dla synka i 'do poczytania' :)
OdpowiedzUsuńMała Mi
Witaj Marto :) Twoje wpisy czyta sie jednym tchem! Tez mieszkam na Sycylii,tak wiec Twoj blog jest mi wyjatkowo bliski :) Pozdrawiam serdecznie i czekam na nowe wpisy :) Gosia
OdpowiedzUsuńJesteś tam ? czemu nie piszesz? :(
OdpowiedzUsuńtęsknimy!
Ano... tesknimy!
OdpowiedzUsuń:)
Mała Mi
jakos pusto tutaj :( wrocisz?
OdpowiedzUsuńA ja bym chciała mieć kręcone włosy. Są piękne i sexy. Kiedys robiłam trwałą ondulacje, ale mocno niszczą się włosy. Ale do tej pory wspominam sobie moje rude loczki ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zazdroszczę loczków ;)
dobrze jest spojrzeć na siebie i świat z przymrużeniem oka, a kręcone włosy można polubić :)
OdpowiedzUsuń